//   Mijas

komentarze (2)Wtorek, 15 maja 2012 r.

Znowu mi się Hiszpania włączyła... Brakuje mi tych ciepłych kolorów i gorącego powietrza, z którym człowiek zderza się w chwilę po wyjściu z lotniska. Chyba czas najwyższy znowu ruszyć tyłek na południe.

 

Na zdjęciu: Mijas.

//   półsen

komentarze (1)Niedziela, 13 maja 2012 r.

Od kilku dni nie mogę się zebrać, żeby sklecić kilka słów. Ostatnio zasypiam jak dziecko w chwilę po tym, jak usiądę w domu przed komputerem. Przed oczami pokazują mi się zamazane obrazy. W półśnie wszystko wydaje się takie magiczne.

Po jakimś czasie się budzę i po omacku przenoszę się do łóżka. Mija kolejny dzień.

//   przekichana majówka

komentarze (5)Sobota, 05 maja 2012 r.

Ostatnio blog przegrał z notorycznym brakiem czasu oraz z alergią, która - jak co roku - najmocniej atakuje mnie właśnie podczas majówki. Ostatnie dwa tygodnie spędziłem głównie w samochodzie i na meczach, a zamiast aparatu, w ręku trzymałem.... chusteczki.

Również na rowerze jeździ się trochę trudniej, gdy zamiast koncentrować się na kolejnych dziurach i omijaniu gałęzi musiałem zgłębić trudną sztukę oddychania w przerwach pomiędzy jednym a drugim atakiem astmatycznego kaszlu. Mogę się natomiast pochwalić, że sztukę dmuchania nosa bez zatrzymywania bicykla opanowałem do perfekcji.

Mimo tych okropnych i straszliwych niedogodności pokazałem, że jestem głupi dzielny i kilka dni temu zrobiłem ponad 40 km klucząc po zarośniętych dróżkach dzikich terenów nadwiślańskich oraz przejechałem znaczną część rezerwatu Wysp Zawadowskich. Utrzymywanie prędkości 25/30 km/h na dziurach, hopkach i zaskakującym notorycznie kopnym piachu, dostarcza świetnych wrażeń. Jak ktoś lubi te klimaty, bardzo polecam. Co prawda po powrocie do domu prawie zemdlałem i chyba jednak nie do końca pokonałem latające pyłki brzozy (zauważyliście, że ostatnio jak tylko pojawia się jakiś problem, to winna jest zawsze brzoza...? :)), ale na ten wstydliwy fakt spuśćmy zasłonę milczenia.


W niedzielę ostatni mecz i od poniedziałku zaczynam obmyślanie strategii na Euro 2012, czyli "jak i gdzie trzeba się zaszyć w Polsce, żeby mieć tę imprezę kompletnie w... nosie". Jak ktoś ma pomysł, czekam na info. Odwdzięczę się dobrym browarem. Dobranoc;)

 

Na zdjęciu: Wisła na wysokości rezerwatu Wysp Zawadowskich.  

//   a może plener?

skomentujNiedziela, 22 kwietnia 2012 r.

Drugie zdjęcie z sobotniego spaceru nad Wisłą. Jakby ktoś miał ochotę na mały plener w sobotę za tydzień, to zapraszam. Tylko uprzedzam, że startujemy najpóźniej 6:30:)

//   gdzieś tam...

komentarze (2)Sobota, 21 kwietnia 2012 r.

Mając na uwadze staropolskie przysłowie "Kto rano wstaje, ten leje jak z cebra temu pan Bóg daje" o świcie zrzuciłem z siebie kołdrę i dzielnie zebrałem tyłek na poranny spacer.

Kilka minut jazdy wzdłuż wału przeciwpowodziowego w kierunku Zawad i wylądowałem... na wsi. I to jakiej! Po chwili zorientowałem się, że traktor stojący obok luksusowej terenówki przy ogromnej willi wybudowanej w sąsiedztwie pól uprawnych to absolutnie normalny obrazek w tych okolicach. Jeżeli tak teraz wygląda w Polsce rolnictwo, to chyba się przerzucę ;)

Samochód zostawiłem przy starej kapliczce (autosugestia, że ktoś pilnuje :) ), szybko przeszedłem przez wał i po chwili zniknąłem gdzieś w gęstwinie dzikiej przyrody nadwiślańskiej. Jeżeli ktoś lubi takie klimaty i ma ochotę wyrwać się z dusznego miasta - bardzo, bardzo polecam. Niby rzut beretem od centrum miasta, a już zupełnie inny świat.

 

Na zdjęciu: gdzieś tam w okolicach plaży na wysokości Zawad.

 

//   anonymous

komentarze (2)Piątek, 20 kwietnia 2012 r.

Ciekawe kim jest, gdzie szła, o czym myślała i co robi teraz.

 Zastanawialiście się kiedyś ilu własnych zdjęć nie widzieliście? Ile razy zostaliście bohaterami czyjejś fotografii, która być może krąży gdzieś na forach internetowych. Może ktoś właśnie Wam zrobił zdjęcie i teraz przygląda mu się zastanawiając „Kim jest ten człowiek” ?

 

Zdjęcie zrobiłem z wieży widokowej przy kościele św. Anny na warszawskim Starym Mieście (2005 r.)

//   muzeum grozy

skomentujŚroda, 18 kwietnia 2012 r.

(...) A w samym środku jest muzeum grozy
Czarnych polonezów strojów i ustrojów
Poustawianych w nierozumne pozy
Jak płomieni języki zastygłe w podboju
I nikt nie pojmie szeptu ciemnych sal
W ostatnim skoku w nieskończoną dal

Zaświat to przecież - Kresy naszych marzeń
- Rajów utraconych w dzieciństwie rubieże
Gdzie z kapeluszem w ręku mówią Twarze
- Miło Pana ujrzeć Panie Kazimierzu!
Gdzie uroczyście trwa najwieksza z gal
W ostatnim skoku w nieskończoną dal...

 

Jest to oczywiście fragment utworu Jacka Kaczmarskiego "Kazimierz Wierzyński", a zdjęcie zrobiłem nad Morzem Martwym w grudniu zeszłego roku.